niedziela, 28 grudnia 2014

Sycylia - Trapani & Isola di Mozia... czyli nasz ostatni dzień :(



Mazara del Vallo to ogromna galeria dzieł sztuki... warto poświęcić parę godzin na spacer wzdłuż wąskich uliczek Kasby.
 
Powrót do punktu wyjścia...

W drodze do Trapani, zatrzymujemy się w niezwykłym mieście. Mazara del Vallo zamieszkuje kilka tysięcy imigrantów (głównie z Tunezji) i żyją oni skupieni razem w czymś na kształt arabskiej Kasby, które wciąż mieliśmy w pamięci z naszych podróży po Maroku. Niezwykły jest spacer po tym miejscu, tak odmiennym od wszystkiego co widzieliśmy do tej pory na Sycylii. Dla cierpliwych i ciekawych, za każdym rogiem czeka niespodzianka. Zresztą... zobaczcie sami :-)


Padający co chwilę deszcz przegonił niestety mieszkańców do domów...









W barze "Eyem Zemen" zatrzymujemy się na tradycyjną tunezyjską przekąskę oraz nieprawdopodobnie słodką herbatę...



Tymczasem zbliżamy się do zachodniego brzegu Sycylii, a piękne górzyste krajobrazy zaczynają ustępować bezkresnym równinom. W okolicach Marsali wypełniają je saliny - stawy, z których odzyskiwana jest sól już od czasów Fenicjan (prawie 3tys. lat temu...). Najpiękniejsze jednak są stare młyny, z dachówkami w kolorze czerwonym, które nadają temu miejscu tajemniczości i nie dają zapomnieć o jego bogatej historii.











Gdzieś w oddali majaczy wysepka Isola di Motia a wraz z nią pochodzące z VIII w. p.n.e. fenickie miasto handlowe, do którego w dawnych czasach można było dostać się podwodnym, brukowanym chodnikiem przeznaczonym dla rydwanów o wysokich kołach. Teraz potrzebna jest łódź, a na miejscu odwiedzamy muzeum poświęcone znaleziskom oraz archeologowi Williamowi Henriemu Smythowi. Spacer po Motji można porównać raczej do przechadzki po ogrodzie botanicznym. Z czasów fenickich pozostały jedynie dziury w ziemi i gdzieniegdzie sterta kamieni, która przy odrobinie wyobraźni układa się we wzór muru...


Wino Marsala to wyrób lokalny, eksportowany na cały świat. Tutaj w wersji domowej - mocna, słodka nalewka od kapitana łodzi :-)










Nasz ostatni wieczór spędzamy w Trapani, włócząc się po mieście nieopodal portu. W tym samym czasie podejmujemy decyzję, że wrócimy tutaj na weekend. Nie tyle jednak do miasta, co do wspaniałej Trattorii, w której mieliśmy szczęście załapać się na ostatni wolny stolik (tylko dzięki rezerwacji dwa dni wcześniej). Hostaria San Pietro to kwintesencja tego jak wyobrażamy sobie włoską restauracyjkę, ze świeżym jedzeniem, domową atmosferą, właścicielem osobiście zwracającym się do klientów, cierpliwie tłumaczącym menu i fatygującym się do kuchni by przynieść pokazać dzisiejszy połów. W sam raz na finał wakacji :-)


Zestaw sycylijskich przystawek a wraz z nimi nasza ulubiona ośmiornica :-)







piątek, 26 grudnia 2014

Sycylia - Agrigento & Vulcanelli di Macalube... czyli mniejsi kuzyni Etny :-)

Vulcanelli di Macalube zostały we wrześniu 2014 zamknięte dla turystów, ze względów bezpieczeństwa. Okazuje się, że te malutkie błotne wulkany w swojej naturze są w stanie dorównać swoim większym kuzynom...






Tego dnia czekała nas długa droga. Do Agrigento można było dostać się od południa, jadąc wzdłuż wybrzeża, i choć widoki zapewne by dopisały, to czasowo prawdopodobnie dojechalibyśmy na miejsce w sam raz na zachód słońca. Można również było spróbować przyjechać od północy - nadkładając drogi przez Ennę, skąd prowadzi autostrada - tutaj jednak również wskazywany przez GPS czas dojazdu nie spotkał się z naszą aprobatą.

Po swojemu wybrałem więc opcję... trzecią i czekały na nas takie oto sielskie widoki:

Piękna, pusta, wiejska droga... świeże powietrze...




Generalnie wszystko wskazywało na to, że była to dobra decyzja. Sunęliśmy po pustej drodze niczym błyskawica po niebie - nie napotykając żadnego oporu. Do czasu aż... na drodze pojawiły się dziury niczym na drodze Kraków - Proszowice jeszcze 10 lat temu ;-)

Nic nie mogło nas zatrzymać, jechaliśmy dalej...

Do czasu...


Ku.. rza noga!? Jedyny most w promieniu 50km

Koło południa udało nam się mimo wszystko dotrzeć do naszego pierwszego celu tego dnia. Vulcanelli di Macalube w rezerwacie Macalube di Aragona to widok niezwykły - liczne błotne wulkany raz po raz wystrzeliwują kolejne porcje lepkiej mazi na powierzchnię ziemi. Owa lepka maź na naturalną skłonność do zbierania się grubymi warstwami na butach zwiedzających. Po 15 minutach każdy mężczyzna może na własnej skórze doświadczyć jak to jest chodzić na koturnach. Intensywność zjawiska zależy oczywiście od pory roku, w której odwiedzimy to osobliwe miejsce, ale zawsze będzie to niezapomniane przeżycie.

UWAGA: 27 września miał tu miejsce wypadek z udziałem dwójki dzieci. Vulcanelli są od tego czasu zamknięte do odwołania...


Wzory w spękanej ziemi potrafią być każdego dnia inne...


PLUM!





Żeby wynagrodzić Wam niedawne zamknięcie rezerwatu proponuję wirtualną wycieczkę :-)






Opisywana jako jedna z głównych atrakcji Sycylii - Dolina Świątyń w pobliżu miasta Agrigento jest fascynująca nie tylko z powodu licznych, wspaniale zachowanych cudów architektury. Ciekawe (to chyba dobre określenie) wrażenie sprawia też widok fatalnie zurbanizowanego obszaru miejskiego Agrigento, którego betonowe blokowiska straszą odwiedzających to miejsce turystów.


Ikar leciał zobaczyć ruiny rzymskich świątyń. Upadł jak kamień w wodę jak zobaczył to potomkowie Rzymian zbudowali parę kilometrów dalej ;-)


Agrigento zobaczyć należy. Świątynie Zeusa (Tempio di Giove) oraz Zgody (Tempio della Concordia) zapierają dech w piersiach. Pozostałe... dają okazję do spaceru wzdłuż starych murów tego ogromnego kompleksu.















Jeszcze w drodze do miejscowości Caltabelotta, gdzie śpimy, zatrzymujemy się przy Scala dei Turchi, czyli tureckich schodach, których nazwa bierze się od ukrywających się tu piratów.





W Le Foglie d'Argento, B&B czekającym nas na końcu naszej dzisiejszej drogi, śpimy dwie noce. W pięknej okolicy, pełnej drzew i roślin, z dala od cywilizacji, ale wciąż blisko morza znajdujemy trochę czasu na solidny odpoczynek...



Jest basen! Pierwszy ciepły basen na Sycylii! :-)



Nadrabiam zaległe zdjęcie jedzenia... Ristorante Italia w miejscowości Sciaccia może nie rozpieszcza swoich klientów wielkością serwowanych porcji, ale nadrabia widokami z okna oraz świeżością dań :-)